~Mary~
Obudziłam się w środku nocy, czując nagły ucisk w brzuchu.
Zdażało mi się to ostatnio, ale szybko przechodziło, więc specjalnie się tym
nie przejmowałam. Obok mnie leżał Charlie. Uśmiechnęłam się do siebie i znów
poczułam mocniejszy ucisk. Skrzywiłam się delikatnie. Przysunęłam się bliżej
blondyna i wtuliłam się w jego ramię, starając się zapomnieć o bólu. Resztę
nocy spędziłam na krótkich drzemkach, z których co chwilę się przebudzałam, z
nieustępującym bólem. Będę chyba musiała się wybrać do lekarza...
Gdy obudziłam się już rano, ból prawie że zniknął.
-Hej księżniczko - ledwo otworzyłam oczy, a już miałam przed
sobą najcudowniejszą twarz. Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo Charlie od razu mnie
pocałował.
- Hej książe - szepnęłam, gdy się odsunął.
- Co ty na to, żebyśmy zjedli sobie śniadanie po za
domem? Niedaleko parku jest całkiem
przytulna kawiarnia.. - zaproponował blondyn
- W sumie.. czemu nie?
Ogarnę się i możemy iść - zeszłam z łóżka i ruszyłam w kierunku
łazienki, chwytając po drodze ubrania.
Szybko się ogarnęłam, uczesałam, zrobiłam makijaż i wróciłam
do pokoju.
- Możemy iść? -
blondyn spojrzał na mnie z nad telefonu.
- Tak, grubasie - odrzekłam, sięgając po torebkę.
- Jak mnie nazwałaś?
- był chyba bardziej zdziwiony niż zdenerwowany.
- Grubasem. A co? -
dalej udawałam obojętność. W chwile później moje nogi oderwały się od ziemi.
Oczywiście mój genialny chłopak był sprawcą..
- Aaaaa!! Lenhan,
idioto! Puść mnie! - piszczałam wierzgając nogami.
- Po nazwisku w sądzie misiek – dalej mnie trzymał.
- Puszczaj blondasie – nie zamierzałam się łatwo poddać.
- Puszczaj blondasie – nie zamierzałam się łatwo poddać.
- Wedle życzenia kochanie – i delikatnie rzucił mnie na
łóżko.
- Ja cię kiedyś zabiję – parsknęłam podnosząc głowę – jestem
cała rozczochrana !
- Problemy lvl Mary – uśmiechnął się do mnie.
Znów poczułam ucisk w brzuchu, ale starałam się to
zamaskować. Najwyraźniej jednak nieskutecznie…
- Mary w porządku ? – spojrzał na mnie z troską.
- Tak, a co ? – udałam obojętność.
- Nic, wydawało mi się że… Z resztą nieważne, chodźmy –
pociągnął mnie za rękę.
- Jestem nie uczesana ! – próbowałam protestować. W
odpowiedzi jeszcze bardziej potargał mi włosy i pociągnął dalej w stronę
wyjścia.
Wyszliśmy z domu, biorąc po drodze Melody`ego. Po kilkunastu
minutach spaceru doszliśmy na miejsce. Nagle zaczęłam czuć potworne zmęczenie.
Ale przecież o tylko kawałek… Zazwyczaj chodziłam o wiele dalej…
- Księżniczko jesteś blada… - chłopak spojrzał na mnie z jeszcze
większą troską. Nagle rozległy się piski, które uratowały mnie od odpowiedzi. Oczywiście
była to grupka fanek.
- Idź, ja poczekam – blondyn obrzucił mnie jeszcze jednym spojrzeniem
i przywołując na twarz uśmiech, odszedł w stronę dziewczyn. Przysiadłam na
krzesełku przed kawiarnią i patrzyłam jak przytula inne dziewczyny, robi sobie
z nimi zdjęcia, daje autografy… O dziwo, nie byłam zazdrosna.. Pamiętałam jak
ja bardzo chciałam go zobaczyć, dotknąć, porozmawiać… A dziś miałam go na co
dzień. One miały go na tylko kilka minut i nie zamierzałam im tego niszczyć.
Zauważyłam, że Bambinos od czasu do czasu zerkały w moim kierunku. Charlie
również musiał to zauważyć, bo coś im powiedział i delikatnie się zarumieniły.
W końcu dziewczyny odeszły, a on wrócił do mnie.
- Wejdziemy do środka coś zamówić ? – spytał.
- Jasne – podniosłam się z krzesełka i nagle znów poczułam
mocny ucisk w brzuchu, a świat przed moimi oczami zawirował. Ostatnią rzeczą
którą usłyszałam, nim osunęłam się w ciemność, był głos blondyna krzyczący moje
imię.
~Charlie~
Marianna wstała z krzesełka i nagle zgięła się w pół.
- Mary ! – krzyknąłem przerażony, łapiąc ją w ostatniej
chwili. Szczeniak, nic nie rozumiejąc, zaczął szczekać. O tej porze było tu jeszcze
pusto i nie zobaczyłem nikogo, kto mógłby mi pomóc. Wyciągnąłem telefon i
zadzwoniłem pod numer alarmowy. Drżącym głosem odpowiadałem na pytania kobiety,
która odebrała. Obiecała, że karetka przyjedzie jak najszybciej. Nie miałem
pojęcia, co robić…
- Mary.. odezwij się… słyszysz mnie ? Kochanie, proszę cię,
spójrz na mnie – mówiłem cicho, delikatnie nią potrząsając. Po mojej twarzy
spływały łzy. Nagle koło mnie pojawił się ratownik medyczny.
- To ty dzwoniłeś ? – spytał, podczas gdy dwóch innych
mężczyzn transportowało dziewczynę do karetki.
- Tak, ja
- Kim dal niej jesteś ? Bratem, kuzynem..
- Chłopakiem – wpadłem mu w słowo – i chcę jechać z nią.
- Nie. Ty tu zostaniesz i powiadomisz jej rodziców –
odpowiedział gościu, denerwując mnie jeszcze bardziej.
- Jej mama nie żyje, a ojciec mieszka w USA – burknąłem
- To z kim tu mieszka ? – wydał się trochę zmieszany.
- Z ciotką i siostrą – poczułem że powinienem się uspokoić.
- Masz z którąś z nich kontakt ?
- Z siostrą. Powiadomię ją, proszę już jechać – westchnąłem ciężko.
Ratownik spojrzał na mnie jeszcze raz i odszedł w stronę samochodu, a ja
wyciągnąłem telefon i wybrałem numer do Leo.
~ Leondre~
Obudziłem się z Natalią u boku i to chyba była najlepsza
pobudka w moim życiu. Spojrzałem na nią i zorientowałem się że również nie śpi.
- Hej księżniczko – to, że do dziewczyn zwracam się „księżniczko”
mam przez Charliego. On przeze mnie nauczył pić się kawę, której wcześniej nienawidził..
Cóż, żyję z dziwnymi ludźmi.
- I tak cię zabiję – Natka uśmiechnęła się i delikatnie mnie
pocałowała. Przytrzymałem jej twarz, przedłużając pocałunek, gdy przerwał nam telefon.
Zignorowałem go całkowicie, ale dziewczyna odsunęła się.
- Odbierz, to może być coś ważnego… - zerknąłem na
wyświetlacz. Dzwonił Charlie… Uduszę go kiedyś… Mimo wszystko odebrałem.
- Czego chcesz stary ? – spytałem uprzejmie.
- Leo.. Mary, ona… - mówił drżącym głosem.
- Co jej jest ? – przerażony zerwałem się z łóżka, ignorując
pytające spojrzenie Natalii.
- Zemdlała w parku… Zabrała ją karetka.. możesz powiedzieć
Natalii ? – wiedziałem że mówi przez łzy.
- Gdzie jesteś ? – spytałem rzeczowo.
- W parku..
- Przyjdź do mnie. Moja mama zawiezie nas do szpitala
- Do szpitala ? Leo o co chodzi ?! – pisnęła dziewczyna,
słysząc moją rozmowę.
- Czekam – rzuciłem tylko, rozłączając się. Potem
przekazałem Natce informacje. Bez słowa wyciągnęła swój telefon i zadzwoniła do
cioci. Rozmawiały po polsku, więc nic z tego nie rozumiałem..
- Będą za około 1,5 godziny – powiedziała ze łzami w oczach.
Potem chwyciła swoje rzeczy i poszła do łazienki, żeby się ogarnąć. Po niej
zrobiłem to ja i zeszliśmy na dół w chwili, kiedy mama otworzyła drzwi
Charlsowi. W skrócie przedstawiłem rodzicielce sytuację, a ona starając się
okazać neutralność na widok mojej dziewczyny natychmiast zgodziła się nas
zawieźć.
~Natalia~
Marianna mdlała często, ale w podstawówce.. To już minęło..
Cop jej się mogło teraz stać ? Charlie siedział na przednim siedzeniu, a Leo
trzymając mnie za rękę, razem ze mną na tylnym. Po 20 minutach byliśmy na
miejscu, chociaż mi się wydawało, że była to cała wieczność. Wyskoczyliśmy
wszyscy z samochodu, razem z panią Victorią i popędziliśmy do recepcji, gdzie
oczywiście nic się nie dowiedzieliśmy. Jedynym członkiem rodziny byłam ja, a
byłam niepełnoletnia. Miałam ochotę powiedzieć tej kobiecie parę miłych słów,
ale chłopacy na szczęście dla niej mnie powstrzymali. Pozostało nam czekać…
*** GODZINĘ
PÓŹNIEJ***
Przez cały czas niespokojnie krążyłam po poczekalni,
ignorując oburzone spojrzenia innych pacjentów. Leondre zdołał przekonać swoją
mamę, żeby pojechała do domu, więc siedzieliśmy w trójkę. W międzyczasie
pojawiły się dwie Bambinos, ale rzuciłam im takie miłe spojrzenie, że
zrezygnowały z przytulenia idoli. W końcu drzwi rozsunęły się i weszła ciocia.
Zobaczyła mnie, i od razu skierowała się w moim kierunku.
- Kto to ? – spojrzała na chłopaków.
- Ten blondyn to chłopak Mary, a brunet to mój chłopak –
czułam że siostra łatwo mi tego nie wybaczy. Ciocia starała się wyglądać na
niezaskoczoną, ale moim skromnym zdaniem, niezbyt dobrze jej to wychodziło.
- To ja się idę czegoś dowiedzieć.. – stwierdziła, ruszają
do recepcji. Po chwili rozmowy, wyszedł do niej jakiś lekarz, z którym poszła
do gabinetu.
- Kurwa i ja oczywiście nic nie będę wiedzieć ! – warknęłam co
raz bardziej zła.
- Spokojnie misiek – Leo przytulił mnie od tyłu i delikatnie
pocałował w policzek.
- Twoja złość nic Mary nie pomoże. Usiądź i na pewno zaraz
się wszystkiego dowiemy – próbował mnie przekonać. A raczej mnie i samego
siebie.
Odwróciłam się i czując że zbiera mi się na płacz, wtuliłam
się w niego. Dałam poprowadzić mu się z powrotem do krzesełek i usiadłam na
jednym.
Na ciocię czekaliśmy kolejne pół godziny, ale w końcu wyszła
z gabinetu i ruszyła w moim kierunku.
- Wiesz co jej jest ? – spytałam zdenerwowana. Ewa
niespokojnie zerknęła na chłopaków.
- Eh.. możesz przy nich mówić – i wtedy spostrzegłam, że
ciocia jest potwornie blada i ma łzy w oczach. Poczułam dreszcze.
- Proszę pani.. – Charlie postanowił się w końcu odezwać.
- Marysia odzyskała przytomność. – z gardeł chłopaków wydobyło
się westchnienie ulgi. Ja jednak czekałam na ciąg dalszy. I ciocia to
zauważyła.
- Ona jest chora. Bardzo chora. – szepnęła.
- Na co ? – spytaliśmy jednocześnie.
- Na…
Też Was kocham miśki ;* wiem, że trochę mnie nie było, ale żyję, spokojnie !
Rozdział miał być wczoraj, ale jego pisanie przerwało mi pewne wydarzenie, o którym raczej słyszeliście... zamachy terrorystyczne w Paryżu. Dla mnie było to podwójnie stresujące, gdyż w Paryżu mieszka moja rodzina...
Tak, wiem że żałosne wytłumaczenie, ale cóż... Tłumaczy się winny, a ja winna jestem..
Zakończyłam w takim momencie, bo... Bo tak XD
Ale jest pewna podpowiedź.. Jeśli skupicie się na objawach Mary i trochę poszperacie w Internetach, to być może dowiecie się co jej jest xx
To chyba na tyle... Następna część będzie w piątek lub w sobotę.
Trzymajcie się misie i dobranoc xx
#PrayForParis
Dobry wieczór.
OdpowiedzUsuńPo pierwsze za końcówkę powinnaś oberwać. Nie przerywa się w takich momentach! Bardzo nie ładnie. Choroba skojarzyła mi się albo z zapaleniem wyrostka, albo z rakiem. Współczuję Ci z powodu rodziny. Moja mama też ma tam rodzinę. Może nie jestem najlepsza żeby się wypowiadać bo mam gimnazjalną znieczulice (przebywanie za długo ze zdemoralizowanymi ludźmi do tego prowadzi), ale moja mama też ma tam rodzinę i wiem co czujesz. Osobiście przypisuję to wszystko do klątwy piątku 13. Wracając do rozdziału. Bardzo mi się spodobał. Zwłaszcza że w końcu jest jakaś tragedia! Tak tak lubię jak w książkach czy innych historiach źle się dzieje. Ale to dlatego że jak wszystko jest idealnie jest nudno. Może to być też spowodowane że kocham horrory i kiedy wszyscy się drą ja płaczę ze śmiechu :) Najlepiej być dziwadłem polecam. Ja będę lecieć. Kolorowanka sama się nie pokoloruje.
Pozdrawiam i życzę dobranoc
Asia Ari <3
Bycie dziwadłem jest fajne, również polecam xx
UsuńAle nie bij mnie Asiu ;c Przysięgam następny rozdział zakończyć normalnie, masz moje słowo
Też kocham takie tragedie XD Ale prawdziwa tragedia to będzie w następnych rozdziałach... jakby co, ja wam nic nie mówiłam XD: **
Tym, że będzie tragedia odkupiłaś swoje winy :) I pamiętaj dałaś słowo!
UsuńJeej! Będę jeszcze żyć! XD Tak, tak zapamiętam :*
UsuńRozdział super ❤ Zastanawiam się tylko co jest Mary. Jestem zbyt leniwa by rozmyślać co to za choroba xD życzę weny i czekam na nexta 💖
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam do mnie :)
http://illbemissingyoubam.blogspot.com/?m=1
Dzięki ♡ nie zawsze mnie widać, ale twojego bloga czytam w miarę regularnie xx
UsuńGenialny! Dodawaj nexta jak najszybciej! Na co ona jest chora?! Ja musze to wiedzieć !! ♥♥♥
OdpowiedzUsuń//Natusia
Dziękuję xx jeszcze się przekonacie co jej jest, spokojnie miśki...:**
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńEjjj ja wiem co jej jest :o a przynajmniej się domyślam. Ma wadę serca, tak.? Łoł, nie no,trzymasz mnie w napięciu bo nwm co jej na pewno jest.....jeju jakie emocje.! Zawsze jak czytam waszego bloga to się tak ekscytuję.... Jesteście świetne, Ty i Natka <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta #Bambkisielek Olka
Nic z sercem, spokojnie xx
UsuńTy też jesteś świetna i Twoje komentarze sprawiają że szczerzę się do telefonu, i mówię teraz szczerze ♡
Szczerze to nie mam weny na komentarz...
OdpowiedzUsuńI przyznam się że przeczytałam go chwile po dodaniu ale byłam zbyt zmęczona żeby napisać komentarz.
I jestem też zbyt wielkim leniem żeby sprawdzić na co jest chora Mary więc nie moge doczekać się nexta.
To chyba na tyle
Do następnego komentarza :)
-Bambkisielek Julka
ps. sory że tak późno i nawet jeśli nie będzie komentarza odemnie to i tak przeczytałam rozdział
ps.2 Chyba zbyt często użyłam słowa komentarz ...
trudo :).
Teraz już serio papa.
Nie szkodzi że późno :* wystarczy że w kom się podpiszesz, a mi samo to daje ogromną motywację ♥
UsuńI ja też zbyt często używam niektórych słów, ale na szczęście w rozdziałach tego nie widać xx
Będzie dziś rozdział ? :) xx
OdpowiedzUsuńSuper zapraszam do mnie http://kochambarsandmelody.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńKiedy następny rozdział
OdpowiedzUsuńKiedy next? ❤
OdpowiedzUsuńBędzie dziś następny ? xx
OdpowiedzUsuńKiedy next?? :)
OdpowiedzUsuń